Chlebutek

2015-06-10-2419

Tyle dobra od rana 🙂 Ale by móc się tym dobrem cieszyć dzisiaj na śniadaniu,  najpierw obudziłam i dokarmiłam przez kilka godzin zakwas (najlepiej zrobić to późno w nocy, bo zakwas lubi powolnie się przerabiać), wczoraj rano został zrobiony zaczyn, który wyrastał sobie w ciepełku przez 10 godzin, po tym czasie dołożyłam resztę ingrediencji (prócz mąki – nasiona słonecznika, siemię lniane i otręby gryczane tym razem) i  długo, i ręcznie mieszałam je w misie, co by chlebutek miał ładną strukturę i w ogóle był pyszny. Później w ciepełku i już w formie (tym razem wzniosłam się na szczyt wyrafinowania, bo wlałam ciasto po prostu do gara), wyrastał kolejne 2 godziny. Na wierzch chleba sypnęłam szczodrą garść płatków owsianych. Następnie przez kolejną godzinę pieczony był w zwykłym piekarniku, po czym, po wyjęciu z pieca, parząc mi, jak zwykle, palce, stygł do rana na kratce.
Co zwykle dodaję do chleba? Nasiona słonecznika, siemię lniane, nasiona czarnuszki, chia, sezam, otręby, trawę owsianą – w zależności od tego, co mam w domu lub  na co mamy akurat ochotę – sporo tego, prawda?
Nic wielkiego, chleb nasz powszedni, najsmaczniejszy żytniak na zakwasie. Przepyszny z samym masłem. Slow chleb.